Afera podsłuchowa w Starostwie

Afera podsłuchowa w Starostwie Powiatowym w Trzebnicy wybuchła w sierpniu 2022 roku. Jak ustaliła prokuratura, wicestarostę Grzegorza Terebuna miały podsłuchiwać dwie urzędniczki starostwa, które podkładały urządzenie nagrywające w jego samochodzie służbowym. Jak się okazuje, nagrań jest około tysiąca, a z ich treścią właśnie zapoznaje się biegły sądowy.

Funkcjonariusze z wydziału do walki z korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu weszli do Starostwa Powiatowego w Trzebnicy dokładnie 2 sierpnia 2022 roku. Według pierwszych informacji, funkcjonariusze zatrzymali w urzędzie dwie pracownice: Paulinę K. mieszkającą na terenie gminy Żmigród i Marlenę P. – mieszkankę Gminy Oborniki Śląskie.

Policjanci zabezpieczyli dowody, między innymi w stojącym na parkingu samochodzie, którym często jeździł wicestarosta Grzegorz Terebun. Kiedy po raz drugi funkcjonariusze przyjechali do Starostwa, zabezpieczyli jeszcze komputery.

– Urządzenie odkryłem przez przypadek. Byłem w szoku i dlatego zawiadomiłem policję. Ja w samochodzie rozmawiam z pracownikami o wielu służbowych sprawach, które w mojej ocenie mogą być objęte tajemnicą. Nie wiem, może ktoś chciał mieć dostęp do tych informacji – mówił zaraz po wybuchu afery Nowej Gazecie Trzebnickiej Grzegorz Terebun.

Zatrzymane urzędniczki usłyszały zarzuty

W celu zapewnienia większego obiektywizmu w ocenie materiału dowodowego oraz uniknięcia stronniczości, sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Oławie. Jak poinformowała Nową Gazetę Trzebnicką prokurator Małgorzata Dziewońska, rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu: „Prokuratura Rejonowa w Oławie prowadzi śledztwo w sprawie przekroczenia przez funkcjonariuszy publicznych Biura Starosty Trzebnickiego poprzez założenie w okresie od czerwca do lipca 2022 r. urządzeń podsłuchowych – rejestrujących dźwięk w samochodzie służbowym należącym do Starostwa Powiatowegow w Trzebnicy i użytkowanym przez zastępcę Starosty Trzebnickiego, tj. o czyn z art. 231 par. 1 kk i art. 267 par. 3 kk w zw. z art. 11 par 2 kk. W toku przedmiotowego postępowania dwóm funkcjonariuszkom publicznym Biura Starosty Trzebnickiego przedstawiono zarzut dopuszczenia się czynu z art. 231 par. 1 kk i art. 267 par. 3 kk w zw. z art. 11par 2 kk. Wykonano z ich udziałemczynności procesowe, m.in. polegające na przesłuchaniu w charakterze podejrzanych i zastosowano środki zapobiegawcze w postaci oddania pod dozór Policji i poręczeniu majątkowym. Ponadto w toku śledztwa zabezpieczono komputery i różne nośniki elektroniczne, które decyzją prokuratora poddane zostały badaniom przez powołanego biegłego z zakresu informatyki.

500 godzin nagrań z podsłuchu

Prokuratura przez kilka miesięcy wykonała szereg czynności. Obie urzędniczki są na wolności, jedna z nich nie wróciła do pracy, jednak druga – mimo ciążących na niej zarzutów – powróciła do swoich obowiązków. Co więcej, niemal zaraz po powrocie do urzędu, zaczęła pokazywać się publicznie towarzysząc pani staroście na różnych oficjalnych uroczystościach i tak jest do dziś.

Prokuratura nie przygotowała natomiast aktu oskarżenia. Zamiast tego wydała postanowienie o zawieszeniu śledztwa na kilka miesięcy. Zdaniem Nowej Gazety Trzebnickiej, powodem miało być zlecenie biegłym analizy nagrań, które zabezpieczono na nośnikach. Może to mieć związek z tym, że śledczy chcą ustalić, kto jeszcze, oprócz wskazanych urzędniczek, był zamieszany w „aferę podsłuchową”.

Z naszych informacji wynika, że biegły musi przesłuchać około 1000 plików audio, każdy z nich ma około 30 minut. Daje to około 500 godzin, czyli 21 dni ciągłego nagrania.

Na czym polega zadanie biegłego? Najprawdopodobniej urzędniczki podkładały wicestaroście włączony dyktafon, kiedy ten miał wyruszyć służbowym samochodem. Grzegorz Terebun przyznał, że podczas jazdy załatwiał wiele służbowych spraw – rozmawiał przez telefon, pewnie też rozmawiał ze swoimi pasażerami. To właśnie wicestarosta jest poszkodowanym w sprawie, ale wiemy już, że kilka osób z jego najbliższego otoczenia, współpracowników i osób, z którymi rozmawiał w okresie, który obejmuje postępowanie zgłosiło się do prokuratury i wystąpiło o status osoby pokrzywdzonej.

Zadaniem biegłego jest przesłuchanie wszystkich nagrań i „wyłapanie” rozmówców wicestarosty Terebuna. Jeśli uda się zidentyfikować głosy osób na nagraniach, będzie wiadomo kto poza wicestarostą jest pokrzywdzony. Sprawa może nabrać dodatkowego wymiaru, bo jeśli okazałoby się, że na nagraniach są utrwalone rozmowy z politykami, np. posłami czy marszałkiem lub wojewodą albo też z prawnikami, to w grę może wejść naruszenie tajemnicy adwokackiej, a to już poważne przestępstwo, nie mówiąc już o podsłuchaniu polityków.

Sąd: trzeba kontynuować postępowanie

Z decyzją Prokuratury Rejonowej w Oławie o zawieszeniu śledztwa nie zgodził się poszkodowany i zaskarżył ją do sądu. Dokładnie 28 listopada trzebnicki Sąd Rejonowy uchylił zaskarżone postanowienie prokuratury i przekazał sprawę Prokuratorowi Rejonowemu w Oławie, celem kontynuowania postępowania przygotowawczego.

Sędzia Marek Dębski wskazał,że „w uzasadnieniu podano, że wykonano wszystkie zaplanowane czynności poza opinią biegłego z zakresu informatyki, który dokona korekty nagrań, aby możliwa była identyfikacja treści rozmów i osób je prowadzących, co potrwa około 6-7 miesięcy, a następnie materiał dowodowy zostanie wysłany do Instytutu Ekspertyz Sądowych w K. do pracowni analizy mowy i nagrań.”

Sędzia uznał jednak, że postanowienie prokuratury jest błędne, ponieważ „przestępstwo z art. 267 par. 3 kk polega na założeniu lub posłużeniu się urządzeniem podsłuchowym w celu uzyskania informacji. Karane jest zatem samo zamontowanie urządzenia, a fakt utrwalenia rozmowy i treść nagrania nie mają wpływu na ustalenie znamion ustawowych czynu z art. 267 par. 3 kk, które w niniejszym postępowaniu ma pozostawać w kumulatywnej kwalifikacji prawnej z przestępstwem z art. 231 par. 1 kk. Dalej sędzia dodał, że „dowód z opinii biegłych może być podstawą do postawienia zarzutów ewentualnie innym osobom, ale pozostaje bez wpływu na określenie odpowiedzialności karnej osób już podejrzanych i przesłuchanych w niniejszej sprawie w zakresie czynu z art. 267 par. 3 kk i art. 231 par. 1 kk.”
Sędzia Dębski wskazuje także, że „przepis art. 34 kpk jest podstawą do wyłączenia i odrębnego rozpoznania spraw poszczególnych osób lub o poszczególne czyny, co winno mieć zastosowanie w niniejszej sprawie bez konieczności zawieszania całego postępowania.” Sprawa wróciła więc do prokuratury.

Urzędniczki podkładały podsłuch same czy na zlecenie?

Zgodnie z decyzją sądu, oławska prokuratura będzie nadal prowadziła śledztwo. Jakie będą wyniki jej pracy? Należy mieć nadzieję, że już niebawem dowiemy się, czy urzędniczki działały same czy też podkładały podsłuch na czyjeś zlecenie. Pewne jest, że obu kobietom grozi kara nawet do trzech lat więzienia. Może to wpłynąć na ich decyzję o współpracy ze śledczymi. Duże wątpliwość może budzić fakt, że urzędniczka, której postawiono zarzuty nadal pracuje w samorządzie – w dodatku z osobą lub osobami, które podsłuchiwała. Wydaje się to nieetyczne i niemoralne. Z pewnością oburza wielu mieszkańców powiatu trzebnickiego.

Przypomnijmy, że zapytana o komentarz do sprawy przez Nową Gazetę Trzebnicką starosta Małgorzata Matusiak powiedziała zaraz po wybuchu afery, że nie jest stroną tego postępowania i nie ma wiedzy w zakresie jej szczegółów.

– W tym temacie pojawiło się natomiast w przestrzeni publicznej wiele niepotwierdzonych plotek. Komentując sprawę mogłabym je tylko powielić i co gorsza naruszyć czyjeś dobre imię. Nie taka jest zaś moja rola. Nikt przecież nie został skazany, a tym samym muszę przestrzegać zasady domniemania niewinności. Uważam, że prokuratura rzetelnie wyjaśni stan faktyczny i ustali jaka była prawda i czy doszło do popełnienia przestępstwa – informowała wtedy starosta Małgorzata Matusiak.

O co prokuratura oskarża urzędniczki?

Art. 231 par. 1 kk mówi, że “Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.

Art. 267 par. 3 kk mówi o tym, że karze do 2 lat więzienia podlega osoba, która “w celu uzyskania informacji,
do której nie jest uprawniona, zakłada lub posługuje się urządzeniem podsłuchowym, wizualnymalbo innym urządzeniem lub oprogramowaniem.”

Art. 11 par. 2 kk, wskazuje, że “ten sam czyn może stanowić tylko jedno przestępstwo” i “Jeżeli czyn wyczerpuje znamiona określone w dwóch albo więcej przepisach ustawy karnej, sąd skazuje za jedno przestępstwo na podstawie wszystkich zbiegających się przepisów.”

Top