Błotniste drogi w gminie Trzebnica: burmistrz Długozima nie radzi sobie z problemem, mieszkańcy mają dość aktualności Gmina Trzebnica by Express Trzebnicki - 24.11.202505.01.2026 W gminie Trzebnica, gdzie nowoczesność powinna być standardem, mieszkańcy wciąż zmagają się z reliktami przeszłości – błotnistymi drogami gruntowymi, które zamieniają codzienne życie w koszmar. Brak systematycznego programu przekształcania tych dróg w utwardzone nawierzchnie to nie tylko niedopatrzenie, ale ewidentna porażka administracji burmistrza Marka Długozimy. Pomimo licznych apeli i widocznych problemów, burmistrz nie potrafi wdrożyć jasnych zasad, co prowadzi do oskarżeń o faworyzowanie „swoich” i chaosu w inwestycjach drogowych. Codzienność w błocie: relacja z Cerekwicy Radny Marcin Raczyński podczas wizyty w Cerekwicy na własne oczy mógł było zobaczyć dramatyczną sytuację mieszkańców. Brodzenie po kostki w błocie to ich codzienna rzeczywistość – brudne samochody, ubłocone wejścia do domów i ciągłe czyszczenie obuwia po każdym wyjściu na zakupy. Normalność pojawia się tylko w okresach mrozów lub długotrwałej suszy. To nie jest incydentalny problem, ale systemowa zaniedbanie, które burmistrz Długozima ignoruje od lat. Mieszkańcy czują się opuszczeni, a ich frustracja rośnie z każdym deszczowym dniem. Taczów Wielki: dzieci idą do szkoły po błocie. Asfalt dla „elity” Podobnie jest w Taczowie Wielkim, gdzie kilka tygodni temu mieszkańcy nagłośnili swój problem. Dzieci musiały przedzierać się przez błoto, by dotrzeć na przystanek autobusowy i dalej do szkoły. Wielokrotne pisma kierowane do burmistrza Marka Długozimy pozostawały bez odpowiedzi. Dopiero ostry komentarz mieszkańców, wskazujący na to, że tuż po ostatnich wyborach wylano asfalt na ulicy, gdzie mieszka świeżo wybrana radna z ugrupowania burmistrza, zmusił władze do działania. Wówczas dostarczono tłuczeń, co na chwilę załagodziło kryzys. Jednak to tylko prowizoryczne rozwiązanie, które podkreśla nieudolność burmistrza w zarządzaniu infrastrukturą. Dlaczego zwykli mieszkańcy muszą latami walczyć o normalność, podczas gdy „elita” dostaje asfalt bez problemu? Ta sytuacja budzi uzasadnione oburzenie. Mieszkańcy słusznie twierdzą, że „plebs ma brodzić w błocie, a rządzącej elicie wylewa się asfalt”. Burmistrz Długozima, zamiast wprowadzić transparentne kryteria, działa według własnego uznania, co rodzi podejrzenia o nepotyzm i brak priorytetów. To nie jest zarządzanie gminą – to chaos, który trwa latami i pokazuje, że pod jego rządami problem błotnistych dróg jest całkowicie poza kontrolą. Brak planu to recepta na niesprawiedliwość Cały system wyboru dróg do utwardzenia opiera się na improwizacji, co tylko pogłębia nierówności. Burmistrz Długozima nie potrafi stworzyć obiektywnego mechanizmu, który zapewniłby sprawiedliwe traktowanie wszystkich mieszkańców. Zamiast tego, decyzje wydają się arbitralne, co prowadzi do oskarżeń, że „swoim” wylewa się asfalt, a reszta tapla się w błocie. To nie tylko niesprawiedliwe, ale też nieefektywne – gmina traci czas i pieniądze na doraźne interwencje, zamiast na trwałe rozwiązania. Utworzenie prostego i przejrzystego programu przekształcania dróg gruntowych w drogi utwardzone to konieczność. Unikniemy wtedy oskarżeń, że burmistrz wylewa asfalt swoim, a ci którzy mu nie pasują z różnych względów – mają się taplać latami w błocie – mówi radny Marcin Raczyński. Aby to zmienić, pilnie potrzebny jest plan działania. W każdym sołectwie należy przeprowadzić: Inwentaryzację gminnych dróg gruntowych, przy których stoją budynki wielorodzinne lub domki jednorodzinne. Przypisanie parametrów do każdej drogi: długość, liczba budynków, liczba mieszkańców, obecność osób niepełnosprawnych, liczba dzieci itp. Stworzenie obiektywnej listy priorytetowej na podstawie tych danych, by co roku utwardzać drogi zgodnie z jasnymi zasadami. Taki system wyeliminowałby oskarżenia o faworyzowanie i sprawił, że nikt nie czuje się dyskryminowany. Niestety, pod rządami burmistrza Długozimy takie podejście wydaje się odległe – zamiast planu, mamy wieczną prowizorkę. Zmarnowane miliony: pieniądze wyrzucone w błoto Pomyślmy tylko, ile błotnistych odcinków mogłoby zostać utwardzonych za 7,8 miliona złotych, które cztery lata temu wydano na ruinę przy ulicy Stawowej w Trzebnicy. Te pieniądze dosłownie wyrzucono w błoto – a mogły to błoto zlikwidować, poprawiając życie setek mieszkańców. To kolejny dowód na to, że burmistrz Długozima nie radzi sobie z priorytetami i efektywnym zarządzaniem budżetem. Mieszkańcy gminy Trzebnica zasługują na cywilizowane drogi, nie na błotniste pułapki. Burmistrz Marek Długozima musi wreszcie wziąć odpowiedzialność za te zaniedbania. Bez radykalnych zmian, problem będzie się pogłębiał, a frustracja mieszkańców – rosła. Czas na działanie, nie na prowizorkę. czytaj również:Trafiła kosa na TalentTrzebnica Zdrój? Najpierw trzeba zadbać o powietrze,…Burmistrz Długozima próbuje ograniczyć prawa…Sąd stwierdził wygaśnięcie mandatu burmistrza Marka… Share on TwitterTweet Share on Pinterest Share Share on LinkedIn Share Share on Digg Share