Samorządowa „Panorama Trzebnicka” jako narzędzie promocji jednej osoby

W każdej gminie lokalna gazeta samorządowa pełni szczególną rolę: ma informować wszystkich mieszkańców o tym, co dzieje się w ich najbliższym otoczeniu, relacjonować decyzje, inwestycje i wyzwania. „Panorama Trzebnicka” ukazuje się regularnie od lat, dociera do tysięcy trzebniczan i jest finansowana ze środków publicznych – a więc z pieniędzy wszystkich podatników.

Od dłuższego czasu zwraca jednak uwagę jeden charakterystyczny rys tego dwutygodnika: bardzo duża liczba materiałów i zdjęć poświęconych osobie burmistrza Marka Długozimy. W skrajnych przypadkach liczba fotografii burmistrza w jednym numerze sięgała 112 – wartość, która w oczach wielu czytelników wykracza daleko poza zwykłą relację z działalności włodarza gminy. Dla części mieszkańców taki sposób prezentacji urzędującego burmistrza wygląda na celowe i bardzo intensywne budowanie jednego, dominującego wizerunku.

Pytanie, które coraz częściej pada: czy „Panorama Trzebnicka” jest w równym stopniu trybuną całej społeczności – także tych, którzy mają inne spojrzenie na kierunek rozwoju gminy – czy też stała się przede wszystkim nośnikiem przekazu jednej osoby i jednego obozu politycznego?

112 zdjęć burmistrza w jednym numerze – rekord propagandy?

„Panorama Trzebnicka” od wielu lat charakteryzuje się jedną, powtarzającą się cechą: ogromną liczbą zdjęć i materiałów poświęconych wyłącznie burmistrzowi Markowi Długozimie. Rekord wynosi aż 112 fotografii w jednym wydaniu. Taka liczba nie jest przypadkowa – to element systematycznego budowania wizerunku jedynego słusznego przywódcy, w którym nie ma miejsca na inne głosy.

Gazeta samorządowa, finansowana z podatków całej społeczności, powinna informować o tym, co dzieje się w gminie w sposób obiektywny i zrównoważony. Tymczasem od lat obserwujemy zjawisko, które trudno nazwać inaczej niż folwarczną propagandą.

Opozycja nie ma wstępu na łamy – odpowiedź wydawcy szokuje

Radny opozycji zwrócił się oficjalnie do wydawcy i redaktora naczelnego „Panoramy” z prostą prośbą: radni reprezentujący znaczną część mieszkańców powinni mieć możliwość publikacji materiałów w gazecie samorządowej. Chodzi o równe traktowanie – w końcu pismo jest utrzymywane z pieniędzy wszystkich, a nie tylko wyborców obecnego burmistrza.

Odpowiedź była zaskakująca i bardzo wymowna:

„W naszym przekonaniu dwutygodnik samorządowy nie powinien być areną (forum) debaty politycznej”.

Deklaracja ta padła zaledwie cztery dni po numerze, w którym burmistrz Marek Długozima ostro zaatakował radną opozycyjną Grażynę Madalińską za głosowanie przeciw budżetowi. W tekście burmistrza znalazły się prywatne wątki rozmowy z radną oraz próby skłócenia opozycyjnego klubu radnych – klasyczny przykład politycznej walki, tyle że prowadzonej na łamach pisma opłacanego z budżetu gminy.

Pomawianie opozycji – płaci gmina, nie autor

Najbardziej niepokojące są jednak sytuacje, w których na łamach „Panoramy” pojawiały się materiały godzące w dobre imię radnych opozycji. Jeden z głośniejszych przypadków dotyczył byłego radnego Mirosława Marca. Burmistrz Długozima zamieścił tekst, który sąd uznał za pomawiający. Wyrok zapadł – gmina musiała zapłacić odszkodowanie i opublikować przeprosiny. Koszty ponieśli wszyscy mieszkańcy, a nie osoba, która tekst napisała i podpisała.

Suchy fakt zamiast setek zdjęć? Redaktor: „może nie być miejsca”

Podczas osobistej rozmowy z redaktorem naczelnym Sebastianem Hawryliszynem padła propozycja przygotowania materiału o kilku kluczowych i niekomfortowych dla władzy tematach:

  • dramatycznym stanie budynku sanatoryjnego kupionego za 8 mln zł
  • sprzedaży działek na Czereśniowej
  • sytuacji szkoły w Masłowie
  • braku operatu uzdrowiskowego
  • jakości powietrza
  • rosnącym zadłużeniu gminy

Miały to być same suche fakty, bez ocen i politycznych wycieczek.

Odpowiedź? „Może nie być miejsca”.

Kiedy padło stwierdzenie, że wystarczy usunąć kilkadziesiąt zdjęć burmistrza, by zrobić przestrzeń – rozmowa zakończyła się bez rezultatu.

Kto naprawdę rządzi „Panoramą Trzebnicką”?

Wydawcą pisma jest dyrektor Gminnego Centrum Kultury i Sztuki Janusz Pancerz, redaktorem naczelnym – Sebastian Hawryliszyn. Obaj panowie konsekwentnie utrzymują, że teksty burmistrza pełne osobistych ataków na radnych opozycji „nie mają nic wspólnego z polityką”. Mieszkańcy Trzebnicy sami mogą ocenić, na ile takie tłumaczenie jest wiarygodne.

Pytanie pozostaje otwarte: czy samorządowa gazeta ma służyć mieszkańcom i rzetelnej informacji, czy jest prywatnym narzędziem utrzymywania władzy jednego człowieka? Na razie wszystko wskazuje na to, że w Trzebnicy wygrała ta druga opcja.

Top